Kilka słów o deorbitacji chińskiej rakiety Zhuque-3

O co chodzi?

W ostatnich dniach oczy pasjonatów technologii kosmicznych zwrócone były na obiekt krążący nad naszymi głowami. Polska Agencja Kosmiczna monitorowała przelot drugiego członu chińskiej rakiety Zhuque-3, który w niekontrolowany sposób wchodził w ziemską atmosferę. Przewidywana trajektoria lotu przebiegała nad Europą m.in. bezpośrednio nad Polską w tym możliwe, że nad Bieszczadami.

Historia obiektu Zhuque-3

Rakieta Zhuque-3 to była nowoczesna, dwustopniowa konstrukcja opracowana przez firmę LandSpace. Była napędzana paliwem metanowym (ciekły metan i tlen) i zaprojektowana jako częściowo wielokrotnego użytku, co wpisuje się w globalny trend obniżania kosztów lotów kosmicznych. Miała około 66 metrów wysokości, a jej pierwszy lot odbył się 3 grudnia 2025 roku z kosmodromu Jiuquan Satellite Launch Center i zakończył się osiągnięciem orbity. Podczas misji podjęto próbę odzyskania pierwszego stopnia, która jednak się nie powiodła. Drugi stopień rakiety pozostał na orbicie i to jego szczątki były później obserwowane podczas wejścia w atmosferę.

Czy to normalne, że deorbitacja odbyła się w niekontrolowany sposób?

To, że drugi człon rakiety wchodził w atmosferę w sposób niekontrolowany, jest zjawiskiem normalnym i dość powszechnym. Wiele rakiet po wykonaniu swojej misji pozostawia elementy na orbicie, które z czasem samoczynnie obniżają wysokość i spalają się w atmosferze. Brak aktywnego sterowania przy powrocie dotyczy zwłaszcza starszych lub prostszych konstrukcji, a także niektórych współczesnych rakiet. W zdecydowanej większości przypadków obiekty te ulegają zniszczeniu wysoko nad powierzchnią Ziemi i nie stanowią zagrożenia.

Czy było się czego bać?

Prawdopodobieństwo, że szczątki obiektu spadną na terenie naszego kraju, było znikome, choć w takich sytuacjach nigdy nie można go całkowicie wykluczyć. Mówimy o tzw. drugim stopniu rakiety – to element o długości kilku lub kilkunastu metrów, który podczas spadania ulega poważnym uszkodzeniom i w większości ulega spaleniu oraz rozpadowi w atmosferze, choć część fragmentów może przetrwać. Takie wydarzenia przypominają nam, jak bardzo zatłoczona staje się niska orbita okołoziemska i jak ważne jest śledzenie „kosmicznych śmieci”.

W wywiadzie dla Polskiego Radia Rzeszów opowiedzieliśmy Wam o tej deorbitacji. Jeśli przegapiliście emisję, nic straconego! Całe nagranie jest dostępne online:

Jeśli chcecie na własne oczy przekonać się, jak wygląda najpiękniejsze gwieździste niebo w Bieszczadach, koniecznie odwiedźcie naszą zakładkę Terminy, gdzie znajdziecie aktualnie zaplanowane pokazy astronomiczne.

Do zobaczenia pod rozgwieżdżonym bieszczadzkim niebem! : )

Przewijanie do góry